Moda w latach 40. Lepszy perkal w garści, niż jedwab na dachu

0
118

Moda w latach 40. była już na tyle wygodna, że pozwalała na pełną swobodę ruchu podczas wykonywania obowiązków zawodowych przez kobiety. Wydawałoby się, iż do damskiej szafy nie trafi już nic z zawsze wygodniejszej męskiej garderoby. Kobiety nosiły już przecież spodnie i garnitur, który stał się alternatywą damskiego kostiumu, jak również kapelusze i płaszcze typu trencz.

Wybuch II wojny światowej

Jednak, z chwilą wybuchu II wojny światowej, całe życie zmieniło się. Natychmiast wszystkiego zabrakło, w tym również żywności. Metale, z których robiono biżuterię, zostały zużyte na cele wojenne, do produkcji spadochronów zużyto cały jedwab przeznaczony na pończochy, a haftki i zamki błyskawiczne (nomen omen) błyskawicznie stały się towarem deficytowym. 

Ubrania na kartki

Nikogo nie zdziwi fakt, że dla mody okres wojny był czasem ponurym. Żeby móc kupić sobie ubranie trzeba było mieć nie tylko pieniądze, ale także kartki. Dlatego każdy przechowywał co miał: stare zasłony, prześcieradła, wyroby wełniane, wszystko co mogło się potem przydać.

Biżuteria z plastyku i celofanu

Wbrew okrutnej rzeczywistości ludzie nie poddawali się. Kobiety nosiły biżuterię z plastyku i celofanu. Głowy ozdabiały turbanami z celofanu, materiałów ze starych ubrań i wszystkiego, co wpadło w ręce. Pozwalało to zachować pozory normalności i miało wielki wpływ na morale.

Stare zasłony, koce – wszystko mogło przydać się do przeróbki

W prasie powojennej można znaleźć bezcenne wówczas porady i wskazówki dotyczące rozmaitych poprawek i przeróbek służących polepszeniu stanu istniejącej już garderoby.

Konkursy na pomysłowe przeróbki w “Przekroju”

W Polsce „Przekrój” ogłaszał konkurs działu mody na najbardziej pomysłowe przeróbki, które były potem nagradzane i okraszane podpisami typu: „lepszy perkal w garści niż jedwab na dachu”, „wszędzie dobrze, a w sukni z krajowej wełny najlepiej”, „nie drogo, ale chędogo”…

I tak wyglądała moda w latach 40.

Poprzedni artykułModa dla nastolatków. Wiosenny misz-masz.
Następny artykułII wojna światowa i moda
Akademia Stylu Jelonkiewicz
Jestem trenerką, konsultantką wizerunku i historykiem sztuki. Kreowanie wizerunku biznesowego, etykieta w biznesie i profesjonalna autoprezentacja to dziedziny, którymi się zajmuję od 1998. Posiadam certyfikat międzynarodowego konsultanta koloru i wizerunku (image & color consultant) oraz uprawnienia pedagogiczne umożliwiające mi prowadzenie szkoleń. Przygotowuję wizerunek medialny ekspertów i rzeczników prasowych, udzielam indywidualnych konsultacji przedstawicielom Top Managementu. Miło mi poinformować, że zostałam odznaczona Diamentem Kobiecego Biznesu 2016 jako Firma Godna Zaufania. Jestem admiratorką piękna w różnych jego postaciach. Nie tylko dlatego, że wybrałam studia na Wydziale Sztuk Pięknych. Podziwiam piękno w kreowaniu wnętrz, w naturze, w harmonii pomiędzy architekturą a naturą – co odzwierciedla moja publikacja „Założenie pałacowo-ogrodowe w Kozienicach”. Świat kolorów i form pasjonował mnie od dzieciństwa. Szukając dla siebie zawodu wiedziałam, że chcę pracować z ludźmi i tworzyć piękno. Wymyśliłam zawód, którego u nas jeszcze nie było. Nie było też zapotrzebowania na usługi kreowania wizerunku. Nie poddałam się jednak, stałam się trenerką i doradcą wizerunku. Dziś realizuję swe pasje zajmując się historią ubioru, stylizacją, modą i kreowaniem wizerunku biznesowego i osobistego. Cieszę się, że moja praca inspiruje innych. Tak stałam się jedną z bohaterek książki „Sukces jest kobietą! Piękna twarz biznesu”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here